poniedziałek, 14 lipca 2014

"Życie teoretycznie" jako przestroga

W ostatnim czasie dotarła do mnie recenzja książki "Życie teoretycznie".  Moja książka trafiła do Zbigniewa Lubicza-Miszewskiego, artysty plastyka z Trzebnicy. Pan Zbigniew nie tylko ją przeczytał, ale także opisał swoje wrażenia, za co jestem mu ogromnie wdzięczna. To niezmiernie miłe, kiedy odnajduję w słowach Czytelnika te same intencje, które towarzyszyły mi przy pisaniu.
Całość recenzji można przeczytać poniżej:

"Magdalena Zarębska, autorka "Życia teoretycznego" opisuje pierwszy okres pracy Sabiny, która ukończyła studia i dostała pracę rehabilitantki w domu starości "Pod Dębami", domu o najlepszej opinii. Personel jest tu na najwyższym poziomie, odbywają się tu cotygodniowe wernisaże, pensjonariusze mają pełną ofertę wielu dodatkowych zajęć: sauny, solarium, basen, gabinety masażu. Rodzice Sabiny, którzy cały czas wyręczali córkę we wszelkich decyzjach, marzą o dostaniu się do tego domu.
Sabina stara się zyskać powszechną akceptację współpracowników, dyrekcji i mieszkańców. Im bardziej się stara, tym bardziej się pogrąża i wpada w macki podopiecznej pani Barbary, która jest właścicielką domu i rządzi ludźmi jak niewolnikami. Po nieudanej próbie zamieszkania w tym domu rodziców, po aferze, jaką wywołała jej mama, nie wyrażając zgody na sprzeczne z dobrym smakiem wernisaże, rodzice wracają do wspólnego mieszkania, a ona po alkoholowej libacji zostaje wyrzucona z pracy.
Gdyby nie parę ostatnich kartek na zakończenie (według mnie trochę sztucznie i na siłę dopisanych - Sabina założyła własną firmę i opiekuje się rodzicami), opowieść idealnie się wpisuje w konwencję kafkowskiego świata, w którym każda scena i każde działanie stawiają bohatera pod ścianą. Każda próba nawiązania serdecznego kontaktu Sabiny z mieszkańcami prestiżowego domu opieki "Pod Dębami" kończy się katastrofą. Staruszkowie ożywieni i odświeżeni, nagle na jej rękach umierają. Wszelkie próby ułożenia sobie współpracy z personelem i pozbawioną wszelkich skrupułów szefową ośrodka - panią Barbarą kończą się niepowodzeniem i przyjęciem na swoje barki pracy non-stop, bez wypoczynku, z dodatkowymi obowiązkami.
Tematyka, którą podjęła Magdalena Zarębska leży w obszarze bardzo rzadko poruszanym w literaturze. Trauma, jaką przeżywają ludzie na granicy życia i śmierci, wyrzuceni poza nawias społeczeństwa, zapomniani przez rodzinę i bliskich, przeniesieni w obcy, sztuczny świat, cierpiący i chorzy, jest nie lada wyzwaniem dla pisarza.
Mimo pomyślnego ukończenia studiów i wyboru jej jedynej na stanowisko rehabilitantki, Sabina doznaje kolejno samych porażek. Z biegiem czasu, coraz bardziej zaciska się wokół Sabiny pętla "niemożności". Przecież nawet po załatwieniu miejsc w tym domu dla rodziców i tak nie byłaby w stanie zapłacić za ich pobyt. Atmosfera coraz bardziej się zagęszcza, Sabina czuje się osaczona, pozbawiona podstawowych praw, czuje się wyalienowana, pozbawiona pomocy, opieki i wsparcia. Atmosfera kojarzy się trochę z sennym koszmarem i dziewięcioma kręgami "Piekła" Dantego.
Sabina jest postacią samotną, poza rodzicami z dalszą rodziną nie utrzymuje kontaktów. Nie stara się nawiązać bliższej relacji z jakimkolwiek chłopakiem, zawsze odsuwając ten moment na później. Praca w domu opieki, zmusza ją do szukania samoakceptacji i akceptacji u mieszkańców domu. Sabina nie umie wziąć odpowiedzialności za własną egzystencję. Nie stać jej na zainteresowania jakiekolwiek poza pracą. Zastanawia się czy nie jest w zasadzie człowiekiem zbędnym, nieprzydatnym ani społeczeństwu, ani nawet żadnej jednostce. Barbara występuje tu jako osoba jednoznacznie zła, zdemoralizowana, pozbawiona jakichkolwiek skrupułów i zmierzająca nie świadomie lub świadomie do dezintegracji jej osobowości.

Tak jak u Kafki, starsi ludzie pod wpływem Sabiny przemieniają się dopiero na chwilę przed śmiercią, kiedy widząc ją przed sobą, zaczynają wierzyć w najważniejsze dla człowieka sprawy: miłość, przyjaźń, zdolność poświęcenia się dla innych. Jej obecność w domu opieki jest ostatnim momentem, w którym człowiek stojący na granicy życia może je odmienić. Dopiero w chwili śmierci ludzie zauważają, że można wyjść z samotności, ale ratunek przychodzi jednak zbyt późno. Podobnie jak w „Procesie” Kafki, dopiero w obliczu śmierci przerażenie wlało w niego moc pozwalającą mu uświadomić sobie możliwość przyjaźni i miłości, i – co paradoksalne – w chwili śmierci po raz pierwszy uwierzył w życie.
Sabina szuka pomocy u innych, ale nikt nie daje jej odpowiedzi na najważniejsze pytanie – jak postępować z wyrokami losu. Na to ważne pytanie każdy musi odpowiedzieć sobie sam, ale do tego ona nie jest zdolna. W końcu jej praca w domu opieki staje się jej obsesją i prowadzi do błędnego koła.
Kafka napisał: „W walce ze światem, zawsze bądź po stronie świata.” Sabina tak naprawdę nie próbuje uwolnić się od fatum życia, odnosi się do niego biernie. Podsumowując wymowę „Życia teoretycznego” udało się Magdalenie Zarębskiej stworzyć wiarygodną postać dziewczyny, która nie znajduje motywacji by „walczyć o swoje”, która zostaje po tamtej, ciemnej strefie świata i dlatego nigdy nie powinniśmy „pasować”, powinniśmy być zmotywani, by za wszelką cenę nie poddawać się wyrokom losu, ale walczyć z całym światem o własną godność i realizację marzeń. Ta postać jest mocnym ostrzeżeniem i przestrogą dla rodziców, by od początku w procesie wychowawczym zwracali dużą uwagę na asertywność, a dla dzieci, by miały zawsze poczucie własnej godności w zderzeniu ze światem i ludźmi."


Zbigniew Lubicz-Miszewski

"

2 komentarze: