piątek, 2 stycznia 2015

Konkurs! Konkurs!

Już od miesiąca można kupić moje dwie nowe książki, wydane przez wydawnictwo Debit - "Kraina Nieczytania":



Oraz "Nadchodzi Słoniątko":




Książki zostały wydane w serii "Czytamy bez mamy" - dla dzieci, które dopiero zaczynają swoją przygodę z czytaniem książek.
Mam nadzieję, że spodobają się Czytelnikom i że chętnie po nie sięgną, zwłaszcza, że postanowiłam ogłosić konkurs, w którym będzie można wygrać obydwie pozycje.

Żeby wziąć udział w konkursie należy odpowiedzieć na dwa pytania w komentarzach pod tym postem - jeśli ktoś chce powalczyć o dwie książki. Jeśli o jedną - to odpowiadamy na jedno pytanie :-)

Uwaga, uwaga:

1. Pierwsze pytanie dotyczy "Krainy Nieczytania". Ta książka opowiada o potędze wyobraźni, a przecież każdy z nas lubi marzyć i wyobrażać sobie różne rzeczy. Proszę więc opisać najbardziej nierealną, wyśnioną możliwość, o której marzycie i która mogłaby się wydarzyć, gdyby nie ograniczało nas nic - ani prawa fizyki, ani czas, ani żadna inna niedogodność :-)

2. Drugie pytanie do książki "Nadchodzi Słoniątko", w której bardzo ważną rolę pełnią zmysły. Napiszcie proszę, który zmysł należy do Waszych ulubionych i dlaczego tak jest?

Na odpowiedzi czekam do połowy stycznia - proszę się wpisywać w komentarzach!


12 komentarzy:

  1. odp 1: Nieosiągalnym marzeniem jest bycie niewidzialnym (opisywana w bajkach czapka lub pelerynka niewidka). Otwierają się możliwości usłyszenia tajemnicy, zrobienia niespodzianki lub uniknięcia niebezpieczeństwa. Wspaniale byłoby umieć cofnąć czas, aby zmienić tok wydarzeń i mieć umiejętność doprowadzenia do szczęśliwego zakończenia wszystkich, nawet niesprzyjających wydarzeń. Oczywiście umiejętność latania lub "deportowania się" w dowolne miejsce i czas jest marzeniem ludzkości od zawsze. Fajnie byłoby mieć możliwość porozumienia się ze zwierzętami i innymi formami żywymi (drzewami, kwiatami) i nieżywymi (skała, woda, wiatr).
    Odp.2: Wszystkie zmysły są ważne. Dla mnie najważniejszy jest wzrok, pozwalający na radosne podziwianie piękna świata. Niemniej ważny jest dotyk. Miły "głask" lub kochające "przytulenie" może zmienić szary dzień lub ciemną noc w kolorową, przyjazną, świetlistą przestrzeń. Wtedy patrzymy - nie oczami - a sercem.

    Pozdrawiam,
    Maria Gajek

    OdpowiedzUsuń
  2. 1. Chciałabym żeby każdy mógł żyć w czasach, które mu najbardziej odpowiadają (współczesność, prehistoria, średniowiecze, przyszłość), a jednocześnie żeby to, że ludzie żyją w innych czasach, nie przeszkadzało żyć razem i komunikować się między sobą. Fajnie, gdyby też w uzasadnionych potrzebach można było zmieniać czasy, w których się żyje. Dobrze byłoby też gdyby ludzie w takim świecie nie potrafili oszukiwać i kombinować, po prostu coś takiego nie istniałoby :) Chciałabym także żeby w takiej krainie każdy, bez wyjątku, wykonywał pracę, która mu sprawia przyjemność i satysfakcję, robił to, do czego został stworzony, być może byłaby to prawdziwa cywilizacja przyszłości, do której dojrzała i zasłużyła sobie na nią ludzkość ;)
    2. Jednym z moich ulubionych zmysłów jest dotyk, szczególnie, gdy obserwuję dzieci, które tak bardzo go potrzebują, właściwie dla dzieci jest to jakby zmysł pierwotny, po urodzeniu jeszcze długo bardzo ważny i potrzebny jak powietrze. Nie mogę jednak opisać jednego tylko zmysłu. Drugim moim ulubionym zmysłem jest słuch, może trochę na przekór naszej "epoce obrazkowej". Od dziecka słuchałam bajek czytanych, bajek puszczanych z płyt analogowych, gdzie bohaterów praktycznie trzeba było sobie samemu wyobrażać i te bajki właśnie bardzo zapadły mi w pamięć. Ważne jest też słuchanie muzyki, ogólnie uważam, że słuchanie bardzo potrafi pobudzić wyobraźnię.

    Pozdrawiam
    Justyna Paluch

    OdpowiedzUsuń
  3. 1. W krainie moich wielkich możliwości doba jest gumowa, a ja bardzo zorganizowana, córka jest przeciętnym dzieckiem, potrafiącym nawiązywać kontakty i samodzielnie funkcjonować, a do tego mam piękny dom z biblioteką wspaniałych książek, wśród których na pewno znalazłyby się wszystkie książeczki autorki.
    2. W tej krainie żyłabym korzystając ze swego życia najlepiej jak tylko potrafię delektując się światem wszystkimi zmysłami, ponieważ tylko wtedy możemy poczuć go dobrze
    Pozdrawiam
    AS

    OdpowiedzUsuń
  4. 1. Miałabym co rano dobry humor. Rozkoszowałabym się każdą chwilą poranka niezależnie od tego, co mnie czeka. Nigdy, ale to nigdy nie popatrzyłabym krzywo na mojego męża. Wyglądałabym codziennie jak księżniczka w pięknych, miękkich ciuchach (współczesnych, ale nie chciałabym wyglądać jak Katie:). Emanowałabym takim urokiem osobistym, że byłoby to niezwykle przyjemne być mną:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Bardzo dziękuję za piękny komentarz i proszę o podanie imienia albo choćby nicka :-)

      Usuń
    2. Mój nick brzmi Kelka

      Usuń
  5. Swiat w którym niepelnosprawni mieliby pomoc natychmiast od innych będących najbliżej i to by bylo naturalne....
    Empatia zapomniany zmysl

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Bardzo dziękuję za piękny komentarz i proszę o podanie imienia albo choćby nicka :-)

      Usuń
  6. Pierwsze pytanie:
    Bardzo bym chciala umiec "wchodzic"w swoje sny. Uwielbiam snic i musze przyznac,ze poniekad wierze,ze w swoich snach potrafie przewidziec przyszlosc. Czesto po trudnych, niespokojnych snach wydarza sie cos nieprzyjemnego. Juz po przebudzeniu wiem, ze teraz tylko czekac na zla wiadomosc. I w 99% tak sie dzieje!!!Widze tez te dobre wydarzenia,np wysnilam swoj drugi porod.Po bardzo znaczacym snie (i nie widzialam w nim samego porodu, to byl sen bardzo metaforyczny)wiedzialam,ze w 100 % wszystko pojdzie dobrze. Wlasciwie to powinnam ten sen zapisac bo to jeden z wazniejszych snow jakie mi sie do tej pory przysnily.
    Fajnie by bylo tak umiec pokierowac tymi snami,zeby zmieniac bieg wydarzen. Wtedy byc moze dzialyby sie tylko dobre rzeczy albo umialabym kazda nadchodzaca katastrofe zamienic w cos pozytywnego ;)

    Drugie pytanie:
    Sluch jest wazny bo lubie ludzkie glosy.Szczegolnie niskie, meskie, "radiowe" glosy sa dla mnie bardzo pociagajace u mezczyzn ;)
    Dotyk. Bo lubie miec w zasiegu dotyku swoich najblizszych.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Bardzo dziękuję za piękny komentarz i proszę o podanie imienia albo choćby nicka :-)

      Usuń
    2. Ani.mru :)

      Usuń
  7. 1) Bardzo chciałabym być..taką mamą - czarodziejką. Mieć cudowny, wręcz baśniowy ogród pełen niesamowitych, upojnie pachnących kwiatów, krzewów różanych i nie tylko...tajemniczy ogród, a w nim wiele różnych zakamarków, cicho szemrzących strumyczków, urokliwych miejsc. A na środku coś wyjątkowego i niespotykanego: moje ślicznie i delikatnie podzwaniające drzewko życzeń...

    Moje Magiczne Drzewko to drzewko takie niezwykłe,
    jest pełne życia, energii i śpiewa odrobinę.
    Ma delikatne gałązki, pokryte wieloma listkami,
    baśniowe i kolorowe, mieni się tęczy cieniami.
    Szumią cichutko, lecz dźwięcznie, srebrzysty szept słychać z dala,
    Ono przyciąga magicznie, urokiem swym zniewala.
    Proste i bardzo wysokie, a wielkie, giętkie konary
    splotły ze sobą swe dłonie, ptaszki poutulały.
    Bo ono siłę swą skrywa: marzenia spełniać potrafi,
    gdy jedno ziści marzenie, to jeden listek utraci.
    Zażyczyć sobie można, co tylko dusza zapragnie,
    bo listki wciąż odrastają, a moc ich wcale nie słabnie.
    Gdy spełnia się życzenie, blask wielki od niego bije,
    w światłości płonie Drzewko...lecz trwa to zaledwie chwilę...
    Poszukaj w wyobraźni, na pewno je odnajdziesz,
    bo trafią do niego Wybrani, z dziecinną wprost fantazją..
    A ja bym była strażniczką, co kocha i pielęgnuje,
    Czuwa nad nim troskliwie, pomaga wszystkim, jak umie.
    I patrzy ze szczerym uśmiechem, jak, gdy się spełni życzenie,
    Cieszy się dziecko i starszy, bo drzewko daje im szczęście.:) :)

    2) Zastanawiałam się chwilę, który zmysł jest dla mnie najważniejszy. Jeśli mogę puścić trochę wodze fantazji, to byłby smak. A dlaczego? Kiedyś tak sobie pomyślałam, że chciałabym umieć upiec pewne ciasteczka...:) byłyby to ciasteczka szcześcia, radości...stanęłabym gdzieś na rogu i rozdawała je przechodniom, szczególnie tym zatroskanym, smutnym i zmartwionym. Chciałabym, by ich czarodziejska moc sprawiła, by choć na krótki nawet czas dały radość obdarowanym, odsunęły kłopoty i smutki, podziałały jak najcudowniejszy balsam dla duszy. Póki co brakuje mi chyba jeszcze jakiegoś składnika, bo ciasteczka nie są takie, jak powinny. Moja receptura jeszcze nie do końca opracowana, ale...będę tego składnika szukać dalej...:)
    A tak realnie: myślę, że dotyk, przynajmniej dla mnie. Gdy jest mi smutno czy źle, gdy przyjdzie jakieś zmartwienie, wtedy obejmą mnie małe rączki dwóch moich córeczek, dostanę tysiące buziaków, gorących, serdecznych, pełnych miłości przytulasków, policzek przytulę do ich policzka słysząc:- Mamusiu, będzie dobrze - jedna za wszystkie, wszystkie za jedną!...i jak ręką odjął.:). Choć tu zmysł dotyku jest wspomagany drugim zmysłem, jednak tę najważniejszą rolę odgrywa ten pierwszy.
    Pozdrawiam serdecznie - Joanna Smolarek


    OdpowiedzUsuń