środa, 6 listopada 2013

Achy-ochy z "Kaktusem na parapecie"

Mimo, że książka o przygodach Mikołaja ukazała się na rynku ponad dwa lata temu, wciąż trafiają na nią nowi Czytelnicy. Dzielą się na blogach recenzjami i zachęcają kolejne osoby do lektury. Ogromnie mnie to cieszy, zwłaszcza kiedy opinia o książce poparta wrażeniami dzieci. Do nich kierowałam moją książkę, tym bardziej jestem zadowolona, kiedy im się podoba.

Autorka bloga czytała "Kaktusa" na zajęciach w świetlicy. Obawiała się nudy i braku zainteresowania, ale dzieci słuchały o przygodach Mikołaja z szeroko otwartymi oczyma:

Jakież było więc moje zdziwienie, gdy na sali miałam kompletną ciszę i sporo wlepionych we mnie par oczu i nastawione na słuchanie uszy moich wychowanków. Genialnie! Podłapali temat, ba stał się on tematem do rozmowy, nie tylko podczas czytania. Pytali o rzeczy o których przeczytaliśmy swoich rodziców, po czym przychodzili do szkoły
i opowiadali o tym wszystkim kolegom i mnie.
Żyli przygodami Mikołaja, który pewnego dnia przeniósł się w czasie i musiał spędzić jakiś czas w latach, w których żył jego tata. Musiał się dopasować i odnaleźć w zupełnie nie zrozumiałym dla siebie świecie. I czy sobie poradził, czy coś z tego ciekawego wyszło razem dowiadywaliśmy się strona po stronie. Aż do końca moi mali słuchacze byli "Kaktusem na parapecie" zaciekawieni.


Mam nadzieję, że po takiej zachęcie kolejni Czytelnicy sięgną po moją książkę. Przy okazji, chciałabym się pochwalić, że "Kaktus..." bierze udział w konkursie "Pożeracze książek", ogłoszonym przez jedną z wrocławskich szkół podstawowych.

Całość recenzji można przeczytać tutaj

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz